Dodatkowy zasiłek opiekuńczy – jak go otrzymać

kasaW związku z zamknięciem szkół i przedszkoli rodzice dzieci do lat 8 mogą otrzymać finansowe wsparcie, by zostać ze swoim dzieckiem w domu.

Dzięki przepisom tzw. specustawy o zwalczaniu epidemii koronawirusa rodzice lub opiekunowie prawni opiekujący się dzieckiem poniżej 8 roku i objęci ubezpieczeniem chorobowym mogą skorzystać z dodatkowego 14-dniowego zasiłku. Nie będzie się on wliczał do limitu dni, które każdego roku przysługują na opiekę nad chorym dzieckiem.

By skorzystać ze świadczenia wystarczy złożyć oświadczenie do pracodawcy. Wzór oświadczenia można pobrać na stronie internetowej ZUS: www.zus.pl. O skorzystaniu z zasiłku pracownik powinien poinformować pracodawcę, zleceniobiorca – zleceniodawcę, a osoba prowadząca działalność gospodarczą bezpośrednią – ZUS. W przypadku, gdy to pracodawca będzie zmuszony wypłacić dodatkowy zasiłek opiekuńczy pracownikowi, otrzyma zwrot z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych uruchomił specjalną infolinię dostępną pod numerem: 22 560 16 00.

Obecnie dodatkowy zasiłek przysługuje rodzicowi (lub opiekunowi) dziecka, które nie ukończyło 8 roku życia (decyduje dokładna data urodzenia, a nie rocznik). Jednak w parlamencie trwają prace, by rozszerzyć uprawnienia do zasiłku na rodziców dzieci do lat 12. Ostateczna decyzja jeszcze nie została podjęta.

Nastaw seniorowi odbiornik

Zgodnie z rekomendacją Rady Stałej Konferencja Episkopatu Polski Ordynariusze kolejnych diecezji udzielają wiernym dyspensy od osobistego uczestnictwa w niedzielnych Mszach Świętych. W grupie największego ryzyka zarażenia wirusem są seniorzy, którzy z jednej strony często nie wyobrażają sobie niedzieli bez odwiedzenia kościoła i nabożeństwa, a z drugiej nie korzystają z mediów społecznościowych i nie są tak biegli w obsłudze odbiorników radiowych i telewizyjnych, aby skutecznie dotarła do nich ta informacja.
Poinformujmy naszych rodziców i dziadków o udzielonej dyspensie i pomóżmy im w niedzielę o odpowiedniej godzinie nastawić odbiorniki, by mogli uczestniczyć we Mszy Św. za pomocą radia lub telewizji. Krótko mówiąc: w niedzielę NASTAW SENIOROWI ODBIORNIK.

Na terenie Marek będzie można wysłuchać transmisji Mszy Św. na następujących częstotliwościach:
📻 7:30 Radio Warszawa (106,2 FM) Msza Święta z Katedry Warszawsko-Praskiej pod wezwaniem św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika
📻 9:05 Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (92,4 FM) Msza Święta z Bazyliki Św. Krzyża w Warszawie.

W całym kraju dostępne będą transmisje telewizyjne:
📺 7:00 TVP1 Msza Święta z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach
📺 9:30 TV Trwam Msza Święta z kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze
📺 13:00 TVP Polonia Msza Święta transmitowana w każdą niedzielę z innej świątyni.

Sprawdźcie, jak jest na terenie Waszej diecezji, przyłączcie się do akcji i podajcie dalej tę informację.

#NastawSeniorowiOdbiornik #MarkiWłączSię

Poniżej treść dyspensy JE Romualda Kamińskiego, Biskupa Warszawsko-Praskiego:

Warszawa, 12 marca 2020

DYSPENSA

W związku z niebezpieczeństwem, jakie stwarza panująca epidemia koronawirusa, mając na uwadze pilną potrzebę ochrony zdrowia i życia ludzkiego, stosownie do kanonów 87§1, 1245 i 1248§2 Kodeksu Prawa Kanonicznego, udzielam dyspensy od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy Świętej do końca marca bieżącego roku: osobom w podeszłym wieku, osobom chorym lub mającym objawy infekcji, dzieciom i młodzieży szkolnej oraz dorosłym sprawującym nad nimi bezpośrednią opiekę, a także wszystkim wiernym, którzy czują obawę przed zarażeniem koronawirusem.

Osoby korzystające z dyspensy zobowiązane są w sumieniu do uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej w domu za pośrednictwem transmisji w środkach społecznego przekazu. Zachęcam też do pogłębionej modlitwy osobistej.

Ogarniam modlitwą wszystkich Diecezjan oraz osoby przebywające na terenie naszej Diecezji i błogosławię.

+ Romuald Kamiński
Biskup Warszawsko-Praski

http://new.marki.net.pl/zalaczni…/12-dyspensa_od_biskupa.pdf

dyspensa biskupa

Marcowy numer Ekspresu Mareckiego

Potężna dawka mareckich informacji w nowym numerze Ekspresu Mareckiego.

Ekspres Marecki okladka

Rondo przy zbiegu Kościuszki i Sosnowej będzie miało nazwę

rondo

Historia naszego miasta jest bardzo bogata. Wielu naszych mieszkańców, których biografię poznaliśmy, zapisało się w historii Marek i Polski. Pamięć o nich kultywujemy przez nadawanie honorowych tytułów, różnego rodzaju publikacje, czy też wskazywanie ich jako patronów obiektów w miejskiej przestrzeni. Wiele z tych postaci wciąż czeka na poznanie ich losów, spisanie życiorysów. Przed nami jeszcze wiele pracy, by ocalić od zapomnienia jak najwięcej markowian. Takiego trudu podjął się Związek Żołnierzy Armii Krajowej przygotowując wniosek o uczczenie Zdzisława Sasina ps. „Rudy” – 20-letniego chłopaka, który zginął na froncie II wojny światowej od niemieckich kul.

W minioną środę Rada Miasta Marki zdecydowała, że jego imieniem nazwane zostanie rondo u zbiegu Kościuszki i Sosnowej. Przedstawiam życiorys Zdzisława Sasina ps. „Rudy” z obszernym uzasadnieniem, w odpowiedzi na niektóre przykre komentarze, jakie pojawiły się niedawno w przestrzeni publicznej zarówno w stosunku do tej postaci, jak i wnioskodawców.

Zdzisław Sasin urodził się w 1925 roku w Markach. Tu ukończył szkołę podstawową, tu również był członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej. W okresie okupacji jako młody człowiek wstąpił do Armii Krajowej II Rejonu „Celków” VII Obwodu „Obroża” i przyjąwszy pseudonim „Rudy” walczył w jej szeregach. Brał udział w akcji „Burza” na terenie Strugi. Jego nazwisko znajduje się wśród ponad 470 żołnierzy AK na marmurowych tablicach umieszczonych przy wejściu do kaplicy parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Markach opracowanych przez Koło Nr 2 „Celków” Okręgu Warszawa-Powiat Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Po wyzwoleniu Marek był poszukiwany przez NKWD w celu wywiezienia na Syberię. W dniu 10 listopada 1944 roku wstąpił do I Armii Wojska Polskiego, by udać się front i kontynuować walkę o wolną Polskę.

Jako strzelec motocyklista Samodzielnego Baonu Rozpoznawczego brał udział w wyzwoleniu Warszawy. Następnie przy wyzwoleniu Bydgoszczy został ranny i skierowany do szpitala, z którego uciekł i powrócił na front, do swojej jednostki, gdyż jako AK-owce zaczęło interesować się nim NKWD.

15 lutego 1945 roku brał udział w walkach o przełamanie Wału Pomorskiego w okolicach wsi Tarnówka. Według gazety frontowej, wpadłszy z grupą żołnierzy w okrążenie bez wahania rzucił się na nieprzyjaciela. Serią ze swojego automatu położył czterech Niemców. Męstwem i poświęceniem przy użyciu granatów utorował sobie i swoim kolegom drogę odwrotu. Następnie przeniósł ogień ze swojego automatu na stanowisko nieprzyjacielskiego erkaemu, raniąc jego obsługę. Według zaświadczenia z dnia 11 maja 1945 roku wydanego przez Rejonowego Komendanta Uzupełnień wierny przysiędze żołnierza, wykazując męstwo i odwagę w walce z wrogiem o niepodległość Ojczyzny zginął od kul nieprzyjaciela śmiercią bohaterską na polu chwały oddając swe życie za Polskę.

Za swe bohaterskie czyny i dzielne zachowanie w walce z okupantem został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Walecznych i pochowany z zachowaniem honorów wojskowych oraz katolickich obrzędów pogrzebania ciała w Tarnówce. W 1946 roku jego ciało zostało przewiezione i pochowane w grobie rodzinnym na cmentarzu parafialnym w Markach.

Wniosek w sprawie uhonorowania szeregowego Zdzisława Sasina ps. „Rudy” złożony został w 2017 roku przez Zarząd Warszawa-Mazowsze Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz poparty odpowiednią liczbą podpisów poważanych mieszkańców miasta Marki w tym m.in. członków Akcji Katolickiej, czy Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Żołnierzy 1920 roku w Markach, zgodnie z zasadami stosowanymi przy nadawaniu nazw ulicom, placom i innym terenowym obiektom publicznym oraz drogom wewnętrznym w Mieście Marki przyjętymi uchwałą Rady Miasta Marki.

O tym, jak istotne dla przebiegu walk w hitlerowskimi Niemcami w 1945 roku było przełamanie Wału Pomorskiego świadczy jedna z tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza, która przypomina o ostatnich miesiącach drugiej wojny światowej, wymieniając walki na obu frontach. Zarówno przełamanie Wału Pomorskiego i zdobycie Kołobrzegu, jak też walki o Bolonię i Wilhelmshaven. To wymowny symbol, ponieważ szeregowy żołnierz polski walcząc na każdym szlaku bojowym i pod każdą komendą miał ten sam cel: wolność ojczyzny.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda obecny na uroczystościach 72. Rocznicy forsowania Odry przez 1 Armię Wojska Polskiego tak mówił o żołnierzach, którzy polegli w walce o oswobodzenie naszego kraju: „Krew przelana za ojczyznę jest jedna, krwi przelanej za ojczyznę nie wolno w żaden sposób dzielić i nie wolno w żaden sposób dzielić tych, którzy za ojczyznę polegli. Czy szli ze Wschodu, czy z Zachodu, ci żołnierze szli po to, by Polska była wolna – o nią walczyli i za nią ginęli” – mówił prezydent Andrzej Duda w kwietniu 2017 roku.

Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak podczas ubiegłorocznych uroczystości na cmentarzu wojennym żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego w Starych Łysogórkach mówił: „Miejsce to zostało uświęcone krwią polskiego żołnierza; żołnierza, który walczył o Polskę, żołnierza, którego celem było oswobodzenie Polski spod okupacji, żołnierza, który nie szczędził swojej krwi, aby Polska była wolna, aby następne pokolenia mogły żyć w wolnym kraju.” Podkreślał, że z reguły byli to młodzi ludzie. Przytaczając fragment listu jednego z nich do matki dodał: „Wiedział, że misją żołnierza, powołaniem żołnierza jest walka o wolność Polski. Był człowiekiem, dla którego Bóg, honor i ojczyzna stanowiły najważniejsze wartości.” /…/ „Pamiętamy o ich ofierze, pamiętamy o ich poświęceniu, pamiętamy o nich i ta pamięć wieczna będzie” – zakończył swoje wystąpienie.

Żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego walczyli, mając za plecami sowieckich enkawudzistów, oprawców, którzy ich pilnowali, czasami skrytobójczo strzelali w plecy polskiego żołnierza. Dziś niesprawiedliwie próbuje się tych żołnierzy postawić na równi z postaciami Wandy Wasilewskiej czy Zygmunta Berlinga.

Propagandowe schematy myślenia o żołnierzach 1 Armii Wojska Polskiego wciąż bywają źródłem nieporozumień. Sowiecka propaganda przerabiała biografie wielu AK-owców, by stworzyć zakłamaną narrację o polskich bohaterach Związku Sowieckiego. Tak się stało m.in. z Anielą Krzywoń, czy kapitanem Władysławem Wysockim. Odnosząc się do przykrej sytuacji, jaka zaistniała na jednym z portali, tym bardziej wydaje się szokujące, że metody rodem z Moskwy są implementowane w naszym mieście, mimo oficjalnego stanowiska Instytutu Pamięci Narodowej, które brzmi: „Gloryfikację tego związku taktycznego, bezprawnie wykorzystanego przez Związek Sowiecki w rozgrywce politycznej przeciw Polsce walczącej o niepodległość i granice, należy odróżnić od upamiętnienia losu żołnierzy, którzy w różnych okolicznościach znaleźli się w szeregach. Udział w działaniach zbrojnych przeciw Niemcom był zgodny z oczekiwaniami większości zwykłych żołnierzy. Natomiast na oblicze polityczne tych jednostek (1 Armii Wojska Polskiego), na kształt prowadzonej przez aparat polityczno-wychowawczy indoktrynacji, w końcu na sposób wykorzystania ich walk z Niemcami w propagandzie komunistów i w polityce międzynarodowej Związku Sowieckiego – jako zwyczajni żołnierze nie mieli wpływu”.

Warto przytoczyć tu wypowiedź historyka Macieja Korkucia – naczelnika Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Krakowie: „Los żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego należy traktować ze zrozumieniem i konsekwentnie oddzielać ocenę szeregowych strzelców od politycznego wymiaru wykorzystania jednostek, w których służyli.

Już na ziemiach polskich do berlingowców dołączano chłopców z poboru. Nierzadko żołnierzy Armii Krajowej, których stawiano przed alternatywą: jednostki Berlinga albo łagry w Sowietach. Kiedy w PRL zakłamywano historię AK i niepodległościowego podziemia, nachalna propaganda na wszystkie strony promowała wypaczoną wersję żywotów żołnierzy spod Lenino, z Czerniakowa, Wału Pomorskiego. Na ich krwi budowano propagandowe pomniki stalinowskich dowódców.

Zarówno sowieckich generałów typu Karola Świerczewskiego czy Stanisława Popławskiego, jak i polskich zdrajców w rodzaju Berlinga czy Żymierskiego, którzy świadomie postawili na karierę w moskiewskiej służbie. Przy okazji na walce żołnierzy budowano mit dywizji i pułków tworzonych na mocy sowieckich rozporządzeń. Niektórzy Polacy wciąż patrzą na berlingowców przez pryzmat pośmiertnych manipulacji. Instytut Pamięci Narodowej konsekwentnie przypominał i przypomina o tym, że szeregowych żołnierzy nikt na sowieckim froncie nie pytał, gdzie i za jaką sprawę chcą walczyć. Od lat upominał się o pamięć żołnierzy – obywateli RP, z uwzględnieniem całej prawdy o ich losie, przy odrzuceniu sowieckiej propagandy, która ich krew cynicznie wykorzystywała. Czy pod ocenę komunistycznych aktywistów powinniśmy podciągnąć całą Bogu ducha winną masę żołnierską? To byłoby niedorzeczne.

Dlatego Instytut Pamięci Narodowej podkreślał symboliczną granicę pomiędzy powoływanymi przez Moskwę jednostkami i ich stalinowskimi dowódcami, a żołnierzami – obywatelami RP, poddanymi prawem kaduka ich frontowej władzy. Jeśli chcemy, aby pamięć o zawikłanych losach Polaków, także tych wcielanych do różnych formacji przez totalitarne państwa, była rzeczywiście godna, powinniśmy w każdych okolicznościach odwoływać się do faktów. I podejmować trud oddzielenia nawet skomplikowanej prawdy od dziedzictwa urawniłowki komunistycznej i sowieckiej propagandy”.

Czekamy na zmianę przepisów w sprawie gospodarki odpadami

Podczas XVIII sesji Rady Miasto Marki, z inicjatywy klubu radnych „TAK, zmieniamy Marki”, w geście solidarności z pozostałymi samorządami terytorialnymi z Mazowsza Rada Miasta Marki przyjęła stanowisko odnośnie dramatycznej i systematycznie pogarszającej się sytuacji w gospodarowaniu odpadami komunalnymi. Pogłębiający się kryzys w tym sektorze gospodarki uderza najmocniej w obywateli drastycznym wzrostem cen odbioru i zagospodarowania odpadów. Gminy natomiast zmuszone są w efekcie ograniczać wydatki inwestycyjne, co skutecznie spowalnia tempo ich rozwoju. Apel o podjęcie niezwłocznych działań legislacyjnych zostanie przesłany władzom państwowym.

Stanowisko Rady Miasta Marki w sprawie dramatycznej sytuacji w gospodarce odpadami w Gminie Miasto Marki, a także konieczności podjęcia niezwłocznych działań legislacyjnych oraz organizacyjnych w sferze funkcjonowania gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce:

Siedem lat funkcjonowania tzw. ustawy śmieciowej, która weszła w życie w roku 2013, ujawniło jej słabe strony i zaowocowało niepożądanymi, a w niektórych przypadkach wręcz patologicznymi, efektami.

Należy do nich zaliczyć w pierwszym rzędzie nagminne, trwające szereg lat wypalanie różnego rodzaju składowisk śmieci, które powstawały jak grzyby po deszczu po roku 2013. Szacuje się, iż od stycznia 2016 roku do końca roku 2019 spłonęło w całej Polsce ponad 620 wysypisk śmieci. Tak duża ilość pożarów, w tak stosunkowo krótkim czasie, wydaje się wręcz statystycznie niemożliwa bez uwzględnienia wysoce prawdopodobnego czynnika celowych podpaleń, jako opłacalnej alternatywy ponoszenia kosztów funkcjonowania wysypisk. Brak odpowiedniej kontroli wysypisk ze strony państwa oraz skutecznego karania winnych podpaleń sprawiły, iż koszty takiego stanu rzeczy ponosimy wszyscy. Koszty szeroko pojęte – od akcji gaśniczych, do wdychania toksycznego dymu. Co więcej, kolejne nowelizacje ustawy śmieciowej nie zdołały zahamować fali pożarów wysypisk w Polsce.

Najbardziej odczuwalny, niekorzystny efekt ustawy śmieciowej należy powiązać z wytworzeniem się quasi-monopolistycznej pozycji firm działających w branży odbioru i zagospodarowania odpadów. Ustawa, a w szczególności jej nowelizacje, preferuje bowiem finansowo najmocniejsze firmy, ograniczając tym samym konkurencyjność w tej branży. Efekty monopolistyczne stają się nie tylko zauważalne, ale ewoluują do roli samonakręcającego się bytu. Obok pewnego rodzaju podziału rynku zainicjowanego przez firmy z branży „śmieciowej” obserwujemy wynikający z tego faktu dyktat cenowy oraz gromadzenie kapitału inwestowanego w umacnianie pozycji quasi-monopolistycznej. Poszczególne firmy z branży odbioru i zagospodarowania odpadów nie konkurują ze sobą w konkretnych przetargach, nie biorąc w nich udziału. Tam jednak gdzie zdecydują się wziąć udział w przetargu nie mają konkurentów, będąc jedynym oferentem, żądającym wygórowanej ceny. Ceny takie umożliwiały rzeczonym firmom zneutralizowanie ryzyka zerwania dotychczasowych, obowiązujących umów z gminami i wystartowanie w nowych, bardziej dochodowych przetargach. Warto zauważyć, iż jednocześnie większość firm odbierających odpady komunalne inwestuje we własne instalacje komunalne (dawne RIPOKI), których koszty funkcjonowania stanowią istotny element cenotwórczy w ofertach przetargowych. A koszty te śrubuje również rosnąca wykładniczo tzw. opłata marszałkowska za składowanie 1 tony odpadów na składowisku. Wzrosła ona w ciągu sześciu lat ponad dziesięciokrotnie – z 24zł w roku 2014 do 270zł w roku 2020! Co więcej, instalacje komunalne (dawne RIPOKI), jest zbyt mało w kontekście stale rosnącej ilości odbieranych odpadów komunalnych. To kolejny element windujący ceny w branży „śmieciowej”. Wynikające z nowelizacji ustawy śmieciowej zniesienie regionalizacji instalacji komunalnych (dawne RIPOKI), nie wydaje się narzędziem skutecznym, gdyż pomija w swoich założeniach chociażby koszty transportu.

butelki

A wzrost takich cen jest bodaj najbardziej dokuczliwym efektem obserwowanym od ponad roku. W budżecie na rok 2019 Rada Miasta Marki zabezpieczyła kwotę ok. 4.000.000,- złotych na obsługę systemu odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych w Gminie Miasto Marki. Jednak szybko musiała zweryfikować swoje założenia budżetowe po otwarciu ofert przetargowych na początku ubiegłego roku. Obecnie w budżecie na 2020 rok Rada zmuszona była zabezpieczyć na ten cel kwotę ponad 16.000.000,- złotych, bez gwarancji jej nieprzekroczenia. Mamy więc ponad czterokrotny wzrost kosztów i to w zasadzie z dnia na dzień! Jednocześnie Gmina Miasto Marki, podobnie jak i pozostałe gminy mazowieckie, nie jest w stanie sprostać ustawowemu reżimowi samofinansowania się gospodarki „śmieciowej”. Ustawa określając maksymalne stawki opłat dla mieszkańców pomija całkowicie potencjalne efekty rynkowe, które de facto nastąpiły. Obecne wyśrubowane koszty firm z branży „śmieciowej” nie mogą z założenia zostać sfinansowane z użyciem maksymalnych, ustawowych stawek, nawet przy założeniu niemożliwej do osiągnięcia stuprocentowej ściągalności opłat od mieszkańców. To kolejny negatywny skutek patologicznej sytuacji w branży. Drastycznej podwyżce opłat za wywóz i zagospodarowanie odpadów (w przypadku Marek nastąpiła czterokrotna podwyżka tych opłat – z 8zł/osobę do 32zł/osobę) towarzyszy uchylanie się od wnoszenia takich opłat. Gmina nie ma skutecznych narzędzi egzekwowania takich opłat, co zagraża destabilizacji budżetu. Dlatego Gmina sięga do środków własnych w celu finansowego „domknięcia” systemu „śmieciowego”. Dzieje się to kosztem drastycznych cięć wydatków inwestycyjnych w gminie. Obecnie Marki zrezygnowały z remontu kilku ważnych ciągów ulic i przymusowo skierowały wygospodarowane w ten sposób środki na dofinansowanie systemu „śmieciowego”. W niezbyt długiej perspektywie to najprostsza droga do realnego wygaszenia procesu dynamicznego rozwoju gminy, trwającego w naszym mieście od 5 lat. Na to Marki nie mogą sobie pozwolić.

W związku z tym domagamy się, wespół z innymi gminami z terenu Mazowsza, podjęcia niezwłocznych i intensywnych działań ustawodawczych oraz kontrolno-organizacyjnych w celu rychłego zażegnania poważnego kryzysu w branży odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych. Wyjście z tego kryzysu utożsamiamy z dużą obniżką kosztów funkcjonowania tego systemu, przekładającą się bezpośrednio na znaczną obniżkę opłat ponoszonych przez mieszkańców, bo to właśnie oni dźwigają cały ciężar kryzysu „śmieciowego”. Dlatego domagamy się niezwłocznego opracowania i uruchomienia dla nich programu ochronnego, finansowanego w całości przez budżet państwa. W naszej opinii program taki powinien zakładać 50% dofinansowanie opłat, związanych z odbiorem i zagospodarowaniem odpadów segregowanych, ponoszonych przez mieszkańców. Stanowiłoby to natychmiastowe, oczekiwane i realne wsparcie polskich rodzin oraz w dłuższym okresie promowałoby proekologiczne zachowania i nawyki Polaków, a także poprawiłoby wymagane przez Unię Europejską prawidłową segregację odpadów i wzrost poziomu recyclingu. Uważamy bowiem, że jedynie osiągnięcie cząstkowych celów krótko- i długoterminowych, nawet wykraczających poza zwyczajowo pojmowane zagospodarowanie odpadów komunalnych, umożliwia zwalczenie kryzysu w branży „śmieciowej”. Takie cele krótkoterminowe upatrujemy w obniżce opłaty środowiskowej, wprowadzeniu ustawowej maksymalnej stawki opłat w instalacjach komunalnych (dawnych RIPOKACH), z jednoczesnym wzrostem ilości takich instalacji, zmianie ustawy Prawo zamówień publicznych oraz kontrolowanie przez odpowiednie organy państwowe ofert przetargowych w celu wyeliminowania praktyk quasi-monopolistycznych, uproszczenie systemu frakcjonowania odpadów komunalnych. Natomiast realizacja celów długoterminowych zapewniłaby stabilność całego systemu „śmieciowego” i ograniczenie ilości produkowanych odpadów. Wśród takich celów widzimy rozwiązania, dotyczące ilości i jakości opakowań (obecnie niejednokrotnie opakowania towaru jest więcej niż towaru jako takiego, a wśród opakowań przeważa plastik), preferujące stosowanie opakowań dających się łatwo utylizować oraz stosujące opakowania wielokrotnego użytku. Wzywamy w tym miejscu rząd do zaprzestania wprowadzania jakichkolwiek rozwiązań, generujących dodatkowe koszty w branży gospodarowania odpadami do czasu wdrożenia systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta.

Gminy, utożsamiane z ich mieszkańcami, jako podmioty najbardziej dotknięte skutkami kryzysu „śmieciowego” zainteresowane są włączeniem się w proces normalizacji w tej branży. Jednak brak jest obecnie przepisów prawa, które zachęcałyby je do takiej działalności. Wart jest więc wzięcia pod rozwagę, w długoterminowym okresie, pomysł stworzenia ustawy, umożliwiającej tworzenie przez gminy własnych lub wspólnych, międzygminnych przedsiębiorstw odbierających odpady oraz instalacji komunalnych (dawnych RIPOKÓW), – oczywiście z poważnym, minimum 50% dofinansowaniem ze strony rządu. Bez kompleksowego podejścia do problemu śmieci kryzys w tej branży będzie się pogłębiał, gminy będą ubożeć, a finalnie koszty takiego kryzysu będą coraz dotkliwiej uderzać w mieszkańców.

KU PRZESTRODZE!

cukrzycaGdy spotkacie kogoś na ulicy, kto niewyraźnie mówi i słania się na nogach nie zakładajcie z góry, że na pewno jest pijany. Nie bądźmy obojętni. Może to być osoba chorująca na cukrzycę będąca właśnie w stanie hipoglikemii, czyli spadku poziomu cukru we krwi. Gdy poprosi Was o coś słodkiego do jedzenia, bez wahania jej pomóżcie, bo w tym wypadku liczy się czas.

Wczoraj spotkałem właśnie taką osobę w potrzebie, która nie była już w stanie wstać z ławki i ledwo wypowiadała słowa. Moje pierwsze odczucie było bardzo stereotypowe, szczególnie, że był to sobotni wieczór i okres przedświątecznych spotkań. W końcu wśród mało racjonalnych pytań usłyszałem: „masz coś słodkiego? Kup mi colę” i wiedziałem, że trzeba działać jak najszybciej.

Aż boję się pomyśleć, co by było gdybym wyszedł z domu 10 minut później, albo szedł drugą stroną ulicy, bo nie zdążyłbym przejść na zielonym.

To już rok

komorowski

Dziś mija dokładnie rok odkąd objąłem mandat radnego miasta Marki bieżącej kadencji, a radni powierzyli mi funkcję przewodniczącego rady. Ten rok upłynął bardzo pracowicie pod znakiem wyzwań związanych z edukacją i środowiskiem. Przyszedł czas na krótkie sprawozdanie z mojej pracy.

W ciągu ostatniego roku rada miasta obradowała na 14 sesjach podejmując łącznie 207 uchwał. Jestem autorem lub współautorem 26 z nich. Tak jak obiecywałem podczas kampanii wyborczej, organizowałem swoje dyżury zarówno w ratuszu, jak i w Centrum Aktywności Fabryczna 3 w godzinach przystępnych dla mieszkańców. Mój telefon jest dostępny na stronie internetowej urzędu, dzięki czemu każdy zainteresowany mógł ze mną porozmawiać i umówić się na spotkanie w dogodnym dla niego terminie. Jako nieliczny radny w powiecie prowadzę bloga, na którym dokumentuję swoją działalność (pniewski.wordpress.com)

Podczas minionych 12 miesięcy nie brakowało chwil satysfakcji, np. kiedy otwieraliśmy nowe placówki edukacyjne: zmodernizowane przedszkole przy Dużej, budynek przedszkola przy Okólnej, czy budynek edukacyjny MCER. Cieszy także stopniowa poprawa infrastruktury w moim okręgu: nowe nawierzchnie zyskały ulice Ustronie, Bema i Czackiego, przy Sportowej niebawem zostanie oddany do użytku centralny plac rekreacji, a na Bandurskiego i Okólną zawitały zapowiadane autobusy. Wielką dumą są dla mnie 2 odznaczenia, które otrzymałem w dziedzinie utrwalania pamięci o dziejach Polski i jej bohaterach: medal Pro Memoria nadany przez Szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz honorowe odznaczenie Związku Żołnierzy Armii Krajowej nadane z okazji jubileuszu XXX-lecia Związku.

Nie brakowało także bardzo gorzkich chwil. Chyba najtrudniejszą decyzją do podjęcia był wybór metody naliczania opłaty za gospodarowanie odpadami. Wszyscy mieliśmy świadomość, że żadna z możliwych metod, na jakie zezwala ustawa nie jest sprawiedliwa i każda wzbudza kontrowersje, jednak musieliśmy wybrać w tym momencie „mniejsze zło”. Takich momentów, kiedy to samorząd ma związane ręce przez niedoskonałe prawo tworzone na Wiejskiej zdarza się, niestety, coraz więcej.

Dodać do tego trzeba morze hejtu, oskarżeń i wyzwisk przelewające się prawie codziennie przez Internet i coraz skuteczniej zniechęcające do jakiejkolwiek pracy na rzecz innych. Coraz częściej zadaję sobie pytanie: czy to wszystko, co robimy jest warte tych obelg, które uderzają nie tylko w nas, ale również w nasze rodziny?

Jeśli miniony rok był trudny, to jak nazwać ten nadchodzący wiedząc, że decyzje rządu spowodowały zmniejszenie naszych dochodów, a zadania zlecone realizowane na rzecz administracji państwowej są coraz mniej dotowane z budżetu państwa? Do tego ustawowe zmiany w systemie odpadów w żaden sposób nie przyczyniły się do obniżenia stawek narzucanych przez firmy odbierające odpady, choć tak bardzo liczyły na to samorządy. Jeśli dodamy do tego konieczność zabezpieczenia środków na obiecane przez rząd podwyżki w oświacie, które zostaną jednak sfinansowane ze środków samorządowych, bo rząd nie doszacował tych wartości, to rok przyszły jawi się jako czas stagnacji w inwestycjach samorządowych. Jednak głęboko wierzę, że mimo tych wszystkich przeciwności, również w kolejnych latach będziemy mogli zaobserwować rozwój miejskiej infrastruktury.

Rozpoczynając kadencję miałem nadzieję, że upłynie ona pod znakiem merytorycznych dyskusji, sprawnego działania rady miasta i realizacji wielu potrzebnych inicjatyw, bo wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia w naszym mieście. Chyba się nie pomyliłem, bo mając w pamięci 2 poprzednie kadencje, obrady aktualnego składy rady wydają mi się najmniej konfliktowe. Wyjątkowo rzadko zdarzają się na naszych sesjach awantury, nieczęsto obserwuję też populistyczne tyrady, które zwykle są domeną opozycji. Chciałbym podziękować za to wszystkim radnym, z którymi zasiadam przy stole.

Szczególne podziękowania kieruję do radnych z mojego klubu TAK, zmieniamy Marki!, którzy wspierają mnie w wypełnianiu swojej funkcji oraz przewodniczących Komisji, którzy sprawnie kierują ich obradami, co usprawnia pracę całej rady. Dziękuję także grupie radnych z PiS, którzy potrafią wznieść się ponad podziały i mimo, że jako opozycja mają święte prawo krytykować rozwiązania proponowane przez burmistrza, to jednak dobro naszego miasta przedkładają ponad interes polityczny i dalecy są od politykierstwa i propagandowych zachowań.

Słowa podziękowania kieruję także do burmistrza Jacka Orycha, jego zastępców oraz pracowników urzędu i miejskich instytucji. Niedawno odnalazłem relację z pierwszej sesji rady miasta, która zatytułowana była od słów fragmentu przemówienia burmistrza: „razem możemy więcej”, co sprawdziło się przez ten rok. Odpowiednio opracowane projekty uchwał i materiały informacyjne na sesję zdecydowanie pomagają zarówno w prowadzeniu obrad, jak i w podejmowaniu właściwych decyzji.  Oby tych właściwych decyzji dla miasta było jak najwięcej w kolejnych czterech latach.

fot. Jarosław Marek Komorowski/Życie Powiatu na Mazowszu

Marki liderem zmian na Mazowszu!

foto

Marecki samorząd zwyciężył w prestiżowym konkursie organizowanym przez Mazowiecką Jednostkę Wdrażania Programów Unijnych.

W październiku odbyła się gala konkursu Lider Zmian Województwa Mazowieckiego 2019 organizowanego pod honorowym patronatem marszałka Mazowsza Adama Struzika. Ma on na celu  wyróżnienie ważnych lokalnie i regionalnie działań, a także innowacyjnych projektów wspieranych ze środków europejskich na Mazowszu.

– Lider zmian to samorząd, który wykorzystuje środki unijne na rzecz poprawy jakości życia mieszkańców, prowadzi inwestycje lub też działania społeczne, które realizuje dzięki funduszom UE. Liderem zmian może być również firma, która właśnie wdraża nowy produkt i wprowadza go na rynek – wyjaśnia wicemarszałek Mazowsza Wiesław Raboszuk.

O tym, że Marki potrafią korzystać ze środków europejskich informuje nas coraz więcej tablic zainstalowanych w przestrzeni publicznej. Budowa dróg rowerowych i chodników, nowych miejsc parkingowych, toalet, kanalizacji sanitarnej, czy doposażenie szkół w nowoczesne pomoce dydaktyczne to tylko kilka przykładów projektów realizowanych dzięki pozyskanym funduszom zewnętrznym.

– Fantastyczna wiadomość jest taka, że nasze miasto zostało wyróżnione w dwóch zestawieniach. Zostaliśmy Liderem zmian w kategorii miast powyżej 25 tys. mieszkańców oraz wyróżnieni w ogólnym zestawieniu mazowieckich samorządów – informuje Jacek Orych, burmistrz naszego miasta.

Po weryfikacji wszystkich danych dotyczących pozyskania środków europejskich przez mazowieckie gminy okazało się, że marecki samorząd pozyskał najwięcej funduszy w przeliczeniu na jednego mieszkańca spośród wszystkich miast liczących między 25 a 75 tys. mieszkańców. Czytaj więcej

Odznaczenie honorowe Krzyżem Związku Żołnierzy AK

Narodowe Święto Niepodległości to czas radosnego świętowania i manifestowanie przywiązania do Ojczyzny. W tym roku był to dla mnie szczególnie wyjątkowy dzień. Podczas mareckich obchodów, które od kilku lat mam zaszczyt współorganizować, z rąk weterana walk o niepodległość – majora Jerzego Zyberta otrzymałem honorową odznakę 30-lecia Związku Żołnierzy Armii Krajowej przyznaną przez Zarząd Główny Związku Żołnierzy AK.

To dla mnie wielkie zobowiązanie do dalszej pracy na rzecz środowisk kombatanckich oraz kultywowania pamięci o chwalebnych dziejach naszego kraju.

Gratuluję wszystkim odznaczonym tego wieczoru i dziękuję za dostrzeżenie mojej dotychczasowej pracy.

Fotoram.io

Zabytki prawem chronione

zabytki

Od kilku już lat trwa ratowanie mareckich zabytków. Co roku kolejne XIX-wieczne kamienice osiedla robotniczego poddawane są modernizacji. Niedawno rozpoczęła się izolacja ścian Mareckiego Ośrodka Kultury dofinansowana z budżetu województwa mazowieckiego.

Przepisy prawa polskiego jak i międzynarodowego nakładają na właściciela zabytku nieruchomego obowiązek umieszczenia na nim w widocznym miejscu znaku tzw. błękitnej tarczy, czyli międzynarodowego oznaczenia zabytku, który podlega ochronie prawnej. Znak ten funkcjonuje w prawodawstwie już od 1954 roku, kiedy to został umieszczony w Konwencji Haskiej o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego. Jego autorem jest Polak – prof. Jan Zachwatowicz.

W lipcu wystąpiłem w tej sprawie do burmistrza Jacka Orycha. Pierwsze znaki błękitnej tarczy pojawiły się w październiku w przestrzeni miejskiej. Oznakowane zostały kamienice wzdłuż Alei Piłsudskiego oraz zespół pałacowo-parkowy rodziny Briggsów. Niebawem znak „zabytek prawem chroniony” zawiśnie także na budynku MOKu oraz na Urzędzie Miasta Marki.