LOKALNY „KLUCZ”?

4 kwietnia burmistrz ogłosił konkurs na członków rady nadzorczej nowo powstałej spółki „Mareckie Inwestycje Miejskie”, która ma się zająć oczekiwaną od lat budową nowego budynku gimnazjum. Rada nadzorcza składać się będzie z trzech osób. Zanim postanowiono ogłosić konkurs burmistrz pisemnie zwrócił się do przewodniczących klubów radnych o wytypowanie kandydatur, spośród których wybierze radę nadzorczą.

Posunięcie to spotkało się z naszym stanowczym sprzeciwem. Już w numerze 2/2012 Ekspresu Mareckiego na temat powołania rady nadzorczej wypowiadałem się na ten temat następująco: „Zależy nam by nie byli to ludzie z towarzyskiego „klucza”, ale ekonomiści z doświadczeniem. Tacy, którzy sprawią, że po wybudowaniu szkoła będzie otwarta także po 15:00 i stanie się miejscem spotkań mieszkańców.”

23 marca kluby radnych PO, O Przyszłość Marek oraz Marki 2020 wydały wspólne oświadczenie, którego fragment brzmi: „Uważamy, że poparcie tej inicjatywy oraz wielokrotne zapewnianie o współodpowiedzialności i współpracy w zakresie działania Spółki nie powinno polegać na oddelegowaniu do władz Spółki osób z lokalnego „klucza”, lecz w pełni niezależnych fachowców z dużym doświadczeniem. Oczywiście, w każdej chwili jesteśmy gotowi, by wytypować kompetentne osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje do zasiadania w Radzie Nadzorczej oraz Zarządzie Spółki, jednak apelujemy do Pana Burmistrza, jako do osoby wykonującej uprawnienia Zgromadzenia Wspólników o ogłoszenie otwartego konkursu opartego na transparentnych zasadach zarówno na członków Rady Nadzorczej, jak i Zarządu Spółki.”

Wszyscy byliśmy zaszokowani, kiedy na kwietniowej sesji Rady Miasta burmistrz przedstawił wyniki konkursu „opartego na transparentnych zasadach”, który miał wyłonić fachowców, a nie osoby z lokalnego „klucza”. Do konkursu zgłosiło się kilka osób z ogromnym doświadczeniem, wieloletnim stażem w radach nadzorczych dużych szanowanych instytucji. Zapewne do wzięcia udziału w konkursie skłoniły ich założenia funkcjonalno-użytkowe budynku, zastosowanie nowoczesnych technologii, czy też chęć uczestnictwa w budowie jednego z pierwszych w Europie kompleksów oświatowo-rekreacyjnych w systemie pasywnym.

Niestety, w przypadku wyboru osób, które zasiadły w radzie nadzorczej spółki prorocze okazało się sformułowanie z naszego stanowiska o osobach z lokalnego „klucza”. Największe kontrowersje wzbudza wybór Dominika Kozaczki, radnego miasta i gminy Wołomin, wybranego w ostatnich wyborach samorządowych z listy Wspólnoty Samorządowej (ugrupowania burmistrza). Pan Dominik jeszcze do niedawna chwalił się na facebooku, iż egzamin dla kandydatów na członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa zdał dopiero 25 marca 2012 roku, a więc na 10 dni przed ogłoszeniem przez burmistrza konkursu w Markach. Mimo to, jego doświadczenie, zdaniem burmistrza, było wystarczające, aby odrzucić kandydatury osób z bogatym doświadczeniem w pełnieniu funkcji przewodniczącego, czy też członka rad nadzorczych. Posiadanie odpowiednich papierów od kilkunastu dni widocznie wystarczy, aby odpowiadać za budowę nowoczesnej szkoły gimnazjalnej z salą widowiskową, halą sportową, pływalnią, czy też filią biblioteki publicznej, która będzie drugą co wartości największą inwestycją w historii miasta. O działalności pana Dominika jako wołomińskiego radnego możemy przeczytać w numerze Życia Powiatu z 17 maja 2012 w artykule Czy warto się angażować?. Oby stanowisko członka rady nadzorczej traktował bardziej odpowiedzialnie.

Jakimi transparentnymi zasadami kierował się burmistrz Marek przy wyborze członków rady nadzorczej być może nigdy się nie dowiemy. Burmistrz zasłania się ustawą o ochronie danych osobowych, mimo, że wszyscy kandydaci do swojego zgłoszenia dołączyli zgodę na przetwarzanie danych osobowych w związku z konkursem. Nie poznamy zatem wszystkich nazwisk ani życiorysów osób, które stanęły do konkursu, aby ocenić, czy burmistrz dokonał właściwego wyboru, czy zwyciężyły kompetencje, czy lokalny „klucz”? Ale odpowiedź na to pytanie nasuwa się sama. Wkrótce dowiemy się, czy możliwe będzie udostępnienie chociaż samych kryteriów oceny kandydatur, czy również nie będzie na to zgody. W kuluarach urzędu miasta mówi się, że jednym z kryteriów wyboru miało być miejsce zamieszkania kandydatów, aby mieli blisko do siedziby spółki. Wniosek w tej sprawie złożył dziś Jacek Orych. O odpowiedzi burmistrza na pewno poinformujemy opinię publiczną.